• Wpisów: 6
  • Średnio co: 327 dni
  • Ostatni wpis: 6 lat temu, 18:02
  • Licznik odwiedzin: 1 349 / 2295 dni
 
kamoszkosky
 
Było ciepłe, czwartkowe popołudnie. Siedziałam na przystanku i czekałam na autobus. W końcu gdy nadjechał, wsiadłam i zajęłam miejsce pod szybą. Jak zwykle z niecierpliwością czekałam na pewien przystanek, na którym wsiadał chłopak, który od zawsze mi się podobał. Mieszkał w tej samej wsi, a po wyjściu z autobusu zawsze odprowadzałam go wzrokiem. W końcu drzwi otworzyły się, a do autobusu wsiadł on. Był sam, bez kolegów.  Jedno spojrzenie, a mi już miękły kolana. W końcu oprzytomniałam i wróciłam do mojego realnego życia. To jasne, że nie mam u niego szans. Na 99 % ma dziewczynę, a jeśli nawet nie, to czemu miałby się zainteresować mną? Nie widziałam w tym sensu. W pewnym momencie podszedł do okna i zajął miejsce koło mnie. Moje serce załomotało i starałam się nie zrobić nic głupiego. Spuściłam głowę w dół i patrzyłam na moje buty.
- Hej – nagle usłyszałam męski głos. Stwierdziłam, że dochodzi on z chłopaka, który stoi obok mnie. Rozglądnęłam się dookoła i niepewnie zapytałam:
- Do mnie mówisz?
- Wydaje mi się, że tak – odparł.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć, więc uśmiechnęłam się i odwróciłam głowę.
- Jeśli nie masz ochoty rozmawiać, to mogę dać ci swój numer na wypadek, gdybyś nie miała co robić. To co?
- Z czym?
- Z numerem.
- Ach tak. Wybacz, dzisiaj jakoś nie myślę za wiele.
Wyjęłam telefon z kieszeni i zapisałam numer, który mi podyktował. Nacisnęłam „zapisz nowy” i uświadomiłam sobie, że nie mam pojęcia, jak się nazywa. Popatrzyłam na niego wyczekująco, a on powiedział:
- Igor.
- A więc miło mi cię poznać Igor. Ja jestem Magda.
- A więc droga Magdo, miałabyś ochotę na małą przechadzkę po wyjściu z tego pojazdu?
Nie mogłam powstrzymać śmiechu.
- Pewnie, czemu nie – odparłam po chwili. – Tylko nie wiem, czy nie będę musiała zajść na chwilę do domu.
- To po ciebie przyjdę.
- Okej.
Autobus dojechał do naszej wsi i wkrótce zatrzymał się na przystanku. Wysiedliśmy z autobusu i pożegnaliśmy się na pół godziny. Odwróciłam się i poszłam w moją stronę. Nagle ktoś złapał mnie za rękę. To był Igor.
- Gdzie mam czekać? – zapytał.
- Najlepiej pod sklepem.
Uśmiechnął się i poszedł. Byłam w niebie. Musiałam kilkakrotnie uszczypnąć się w rękę, żeby sprawdzić, czy to nie sen.  Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Wyobrażałam sobie, że wyglądam jak idiotka, ale zupełnie się tym nie przejęłam.
Weszłam do domu. Podeszłam do lustra, aby sprawdzić, czy wyglądam choć po części przyzwoicie. Następnie poszłam do kuchni i zrobiłam sobie kanapki. Wciąż myślałam o jego cudnych włosach, oczach i w ogóle całości. Pieprzony ideał. Po około 25 minutach ponownie włożyłam buty. Znów podeszłam do lustra i pokazałam sobie kciuki w górę. Wyszłam z domu. Zastanawiałam się, czy już czeka. Nie chciałam wyjść na idiotkę, która przychodzi przed czasem. Spacerowałam w tą i z powrotem po moim chodniku, aż w końcu zdecydowałam się wyjść za bramkę. Szłam powoli, żeby nie dostać zawału. Bo w końcu nie co dzień umawia się z tobą taki chłopak. Przy sklepie stał on. Był zwrócony do mnie plecami. Stanęłam przed nim.
- O, jesteś wreszcie. Byłem pewny, że nadejdziesz stamtąd – pokazał palcem wskazującym skręt do mniejszego osiedla. – Gdzie idziemy?
- Może ty zaproponuj? Ja znam tylko jedno miejsce, ale mi się już przejadło.
- Możemy pójść nad jezioro.
Cudownie.
- Jasne, jestem za.
Ruszyliśmy w stronę plaży.
- Opowiedz mi coś o sobie – zaproponował.
- Od czego zacząć?
- Od czego chcesz – popatrzył na mnie i uśmiechnął się, a moje kolana już zupełnie mnie nie trzymały.
- Mam 16 lat, chodzę do gimnazjum 7. W wolnym czasie jeżdżę konno i śpiewam.
- No tak. Mogłem się domyślać, że masz 16 lat. Byłaś ze mną w grupie na zwiedzaniu LO 1 - Och, czyli jednak już wcześniej wiedział o moim istnieniu! – Poza tym, jeździłaś autobusem o tej samej godzinie co ja, w dniach testów.
- Tak. A może teraz ty coś o sobie powiesz?
- Interesuję się fotografią i pisaniem. Lubię grać na gitarze. Raczej unikam wychodzenia do miasta, ale dla ciebie mogę zrobić wyjątek – uśmiechnął się do mnie zalotnie.
Aha, pomyślałam, no life! Skąd ja to znam?
- Ja też raczej rzadko wychodzę. Czasem uda się moim koleżankom mnie wyciągnąć, ale to tak od święta.
Gdy doszliśmy nad jezioro, usiedliśmy na ławce. Rozmawialiśmy o wszystkim, kiedy nagle Igor zapytał:
- Oboje mieszkamy w tej wsi już bardzo długo, więc jak to możliwe, że się nie znamy?
- Dobre pytanie, ale niestety nie znam na nie odpowiedzi.
- Tyle razy próbowałem do ciebie podejść i się zapoznać i tyle razy stchórzyłem.
Własnym uszom nie wierzyłam! Zamurowało mnie, nie wiedziałam, co odpowiedzieć, więc się uśmiechnęłam i zapytałam:
- Naprawdę?
- Naprawdę. No, ale w końcu kolega mnie przekonał.
- A który to taki mądry?
- Adam.
- Powiem ci szczerze, że wiele mi to nie mówi.
- Blondyn, średniego wzrostu, ma taką trochę krzywą twarz.
- Ach.. To chyba wiem który. Oczy.
- Co oczy?
- Tak go moja siostra nazwała. Oczy. Takie przezwisko.
- A czemu akurat oczy?
- Bo ciągle się na nas patrzył.
- A mi jakie dałyście przezwisko?
- Pi… ee.. – zawahałam się. – Nie powiem ci.
- No, dawaj.
- Będziesz się śmiał.
- Nie będę.
- Ale ja wiem, że będziesz.
-Obiecuję, że nie.
Sama nie wiem, czemu tak szybko się przekonałam.
- Piękny.
- Słucham? – uśmiechnął się i o mało co się nie roześmiał.
- Eeejj.. Miałeś się nie śmiać!
- Ale ja się nie śmieję!
- To moja siostra wymyśla te wszystkie przezwiska. Jest jeszcze Wąska.
- A która to?
- Taka co mieszka koło takiej jakby starej stodoły.
Rozmawialiśmy jeszcze bardzo długo, a tematów do rozmów nam nie brakowało. Po około półtorej godzinie Igor powiedział:
- Wiesz, ja muszę się zbierać. Mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia, a rodzice się wściekną, jak wrócę do domu po 17.30.
- Ach, nie ma sprawy. Moja siostra powinna być już w domu.
- Odprowadzę cię.
Wstaliśmy i ruszyliśmy w stronę mojego domu. Kiedy ponownie znaleźliśmy się pod sklepem, nadszedł czas pożegnania.
- Cóż. Miło było cię poznać, Magda – powiedział.
- Mi również.
- Jedziesz jutro autobusem?
- Tak.
- W takim razie się spotkamy – przerwał, wziął głęboki oddech.. – Do jutra.
Pocałował mnie w policzek i odszedł w stronę przystanku.

Nie możesz dodać komentarza.