• Wpisów:6
  • Średnio co: 283 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 18:02
  • Licznik odwiedzin:1 161 / 1986 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Czytajcie!

-----------------------

Doszłam do szkoły spokojnym spacerem. W drodze wciąż rozmyślałam o nim. W tej chwili myślałam o nim jak o ideale. Przystojny, mądry, zabawny, dżentelmen.. Czego chcieć więcej?
Kiedy przyszłam pod klasę, zauważyłam moją przyjaciółkę Martę. Zdziwiłam się, gdyż zazwyczaj nie ma jej nawet 5 min przed dzwonkiem, a tymczasem było aż 15.
- Hej – przywitałam się z nią dwoma całusami w policzek.
- Co taka rozpromieniona?
- Nie uwierzysz.
- Mów!
I jej opowiedziałam moją historię z Igorem. Była podekscytowana i , w przeciwieństwie do mojej siostry, uwierzyła mi od razu. Była zachwycona i szczęśliwa. W końcu, jak to stwierdziła, będę szczęśliwa i ani razu nie pokażę się w szkole smutna.
Zadzwonił dzwonek. Tak się zdarzyło, że akurat klasa mojego „wielbiciela” czyli chłopaka, który jest we mnie zakochany po uszy i klasa mojej siostry miały lekcje na tym samym piętrze co ja. Z daleka zauważyłam Karolinę i bez zastanowienia ruszyłam do niej. Ku mojemu zdziwieniu ktoś mnie wyprzedził. Kto? Mój wielbiciel, Patryk. Przywitali się ciepło po czym ruszyli razem na boisko. Nie mogłam pojąć, o co chodzi. Szłam za nimi. I co zauważyłam? Trzymali się za ręce! Dogoniłam ich i od razu postanowiłam zapytać, co jest grane.
- Hej, Karolina. Możesz na moment? – zapytałam.
- Jasne. Poczekaj na mnie na boisku – zwróciła się do Patryka.
Kiedy już odszedł, zapytałam:
- Co się dzieje?
- A co ma się dziać?
- No między tobą a Patrykiem, kretynko.
- Ach, nie mówiłam ci?
- No najwyraźniej nie.
- No tak. Byłaś tak zajęta Pięknym, że ja nie mogłam nic powiedzieć.
- To teraz powiedz.
- Jestem z Patrykiem.
Co?! Moja młodsza siostra jest z kolesiem, który zmienia dziewczyny jak skarpetki?
- Od kiedy?!
- Hmmm… Jeśliby się zastanowić, to od wczoraj. Coś jeszcze? Spieszę się.
- Nie, wystarczy.
- Świetnie.
- Zmykaj do swojego chłopaka – puściłam do niej oko i wróciłam pod klasę.
Szok. Inaczej tego opisać nie mogę.

Lekcje przeleciały mi szybko. Miałam dobry humor, dlatego po szkole wybrałam się na małe zakupy. Kupiłam spodenki z wysokim stanem, czarne baleriny oraz zaszłam do pasmanterii, aby kupić ćwieki. W końcu poszłam na przystanek. Zajęłam miejsce na ławeczce. Po kilku minutach podjechał autobus. Dla odmiany przyjemnie było wsiąść w „znajome progi” z myślą, że tym razem gdy zobaczę Igora, zamienię z nim kilka słów.
W końcu dojechałam do wyczekiwanego miejsca. Zobaczyłam go. Bluza ze Spongebobem była bardzo urocza.
- Cześć – na przywitanie pocałował mnie w policzek. – Co u ciebie?
- W porządku – „jestem w niebie, idioto” pomyślałam.
- No to dobrze. Tak w ogóle, to miałem się o to wczoraj spytać, ale zapomniałem. Do jakiego liceum idziesz?
- Hm.. U mnie będzie z tym ciężko. Nie będę miała dobrej średniej, sądzę, że ledwo dobiję do 3,0. Więc nie jestem pewna, czy gdziekolwiek się dostanę.
- Zostały jeszcze dwa miesiące, może coś poprawisz, przyłożysz się?
- A czy tobie chce się uczyć?
- Nie bardzo.
- No właśnie. A ty gdzie się wybierasz?
Popatrzył na mnie i uśmiechnął się niczym Ian Somerhalder.
- Do 5 oczywiście.
Uśmiechnęłam się.
- Ja się tam nie dostanę – stwierdziłam.
- Przyłóż się. Miło by było zobaczyć cię na rozpoczęciu roku stojącą koło mnie.
Po 10 minutach dojechaliśmy do wsi. Po wyjściu z autobusu trzeba było się pożegnać.
- Cieszę się, że cię dziś zobaczyłem – powiedział.
- Ja również.
- Spotkamy się jutro?
- Jasne. Powiedz tylko gdzie i o której.
- 160 na przystanku.
- Jedziemy gdzieś?
- Tak. Tylko się nie spóźnij, bo nie pojedziemy.
- Postaram się. Do zobaczenia.
- Cześć – tradycyjnie całus w policzek.
Czy mogę uznać to za randkę? Nie, bo wtedy też byliśmy sami na spacerze, a mimo to nic nie nastąpiło. A może jednak? Chciałabym. Tak długo o tym marzyłam, aż wreszcie coś się zadziało. Zastanawiałam się czy on też o mnie myśli. Czy śmieje się, kiedy w jego głowie pojawiam się ja. Czy powiedział o mnie komuś.
Jednak wtedy nie mogłam przewidzieć, że ktoś inny nie może oderwać ode mnie myśli.
 

 
Zapraszam do czytania! Pierwszy rozdział: http://kamoszkosky.pinger.pl/m/12973280/rozdzial-1

--------------------------------

Weszłam do domu i już od progu usłyszałam głos mojej siostry.
- Gdzie byłaś? – zapytała.
- Nad jeziorem. Jak ci coś opowiem, to padniesz z wrażenia!
- Był tam Piękny?
- Nie Piękny, tylko Igor.
- Igor? Usłyszałaś jego imię, jak rozmawiał z kolegami w autobusie?
- Nie do końca. Sam mi się przedstawił.
Chwila ciszy. Jej twarz zastygła. Przez chwilę patrzyła na mnie z wybałuszonymi oczami, po czym uśmiechnęła się, podeszła i klepiąc mnie po ramieniu, powiedziała:
- A tak serio?
- Nie wierzysz mi?
- No wiesz. Nie codziennie dowiaduję się, że chłopak, w którym siostra durzyła się od kilku miesięcy, bez skrupułów podchodzi do niej i zagaduje.
- Tym razem jednak tak było.
Teraz już poważniej na mnie popatrzyła. Chyba zauważyła ten błysk w oku, bo po krótkiej chwili powiedziała:
- O Boże! Ze szczegółami proszę!
Usiadłyśmy na kanapie. Opowiedziałam jej wszystko, począwszy na „hej”, a skończywszy na całusie w policzek. Ani razu nie próbowała mi przerwać. Na koniec powiedziałam:
- No to teraz obie będziemy mieć chłopaków w jednej wsi!
- Jak to: obie?
- No wiesz. Ten Adam nie jest brzydki. Dobrze się ubiera i..
- Ma białe buty.
- No i?
- Nie przepadam za białymi butami ‘skate’ za kostkę.
- O matko. Zlituj się!
- I ma poprzestawiane kości policzkowe. Jedna jest wyżej, druga niżej. Dobrze wygląda tylko w ray banach.
- Uch. Dobra, spokojnie. Nie mam zamiaru się dzisiaj wściekać, gdyż to mój najlepszy dzień w życiu. I ty też nie próbuj mnie denerwować.
- OK.
Karolina wstała z kanapy i poszła na górę.
- A, i przestań się tak głupio szczerzyć! – krzyknęła.
Ale jak mogłam się nie uśmiechać? Przecież taki chłopak to cud natury! Nagle poczułam wibracje w kieszeni. Dostałam sms-a. Od Igora!
*Obiecujesz, że będziesz jutro?*
Och Boże! Jak mogłam mu nie obiecać? Przecież to byłby niewybaczalny grzech.
*No jasne. I liczę, że twój kolega Adam, wyjmie moją siostrę z opresji*
Kliknęłam „wyślij” i już po chwili mojego sms-a przeczytał Igor.

Następnego dnia wyjątkowo szybko rano wyszłam z łóżka, z czego mama była wyraźnie zadowolona. Ponieważ że miałam na drugą lekcję, uznałam, że pojadę autobusem. Wiedziałam, że o tej godzinie nie ma możliwości, żeby nie natknęła się na Igora. Oznajmiłam to mamie, a ona była jeszcze bardziej uradowana.
Po porannym prysznicu ubrałam się w ciemno-szarą bluzkę z czaszką, pomarańczową marynarkę, ciemne jeansy a na nogi założyłam czarne conversy. Wyszłam z domu jak na skrzydłach. Szłam powoli na przystanek, gdyż miałam jeszcze 8 minut do odjazdu autobusu. Kiedy doszłam, zobaczyłam go. Granatowy sweterek, beżowe, męskie rurki, biała bluzka i granatowe conversy. Pociągający jak zwykle. Podeszłam i przywitałam się całusem w policzek.
- Hej piękna, a co ty tu robisz? – zapytał, a ja nie mogłam uwierzyć, że powiedział do mnie „piękna”.
- Mam na drugą lekcję. Postanowiłam odciążyć mamę.
- Jaka ty dobroduszna.
- Hmm.. czy ja wiem..
Podszedł do nas chłopak, którego do wczoraj nazywałam z siostrą Oczy, a który okazał się być Adamem.
- Cześć. Nie przedstawisz mnie? – zapytał, patrząc na Igora.
- Magda, to jest Adam. Adam, poznaj Magdę.
- Miło mi – powiedziałam.
- Mnie również.
W tym momencie podjechał autobus. Wszyscy wsiedli i był spory tłok. Ja z Igorem i Adamem zajęliśmy miejsce pod szybą. Z Igorem rozmawialiśmy tylko do momentu przystanku przy jego szkole, ale za to z Adamem pogadałam prawie do końca mojej trasy, bo wysiadł dwa przystanki wcześniej. Była ładna pogoda, dlatego z centrum poszłam piechotą do szkoły, a nie, jak to przewidywałam, pojechałam autobusem. Zdawałam sobie sprawę z tego, że na mojej buzi maluje się uśmiech, ale nie przejmowałam się tym. Już nie.
 

 

(:

Rozdziały powinny ukazywać się co około od 4 do 7 dni. Rozumiecie, muszę mieć pomysły i czas do wylania ich na internetową kartkę

Powtarzam, że jeśli macie jakiekolwiek pytania proszę pisać na e-mail kimdlaciebiejestem@o2.pl lub na gg 38995883 (rzadko jestem dostępna, więc polecam e-mail).
  • awatar Fantazja i iluzja: świetne są te opowiadnia na pewno będę czytała ;) zapraszam do nas moja kumpela tez pisze ;)
  • awatar margolika: dziękuję za zaproszenie :) chętnie poczytam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Było ciepłe, czwartkowe popołudnie. Siedziałam na przystanku i czekałam na autobus. W końcu gdy nadjechał, wsiadłam i zajęłam miejsce pod szybą. Jak zwykle z niecierpliwością czekałam na pewien przystanek, na którym wsiadał chłopak, który od zawsze mi się podobał. Mieszkał w tej samej wsi, a po wyjściu z autobusu zawsze odprowadzałam go wzrokiem. W końcu drzwi otworzyły się, a do autobusu wsiadł on. Był sam, bez kolegów. Jedno spojrzenie, a mi już miękły kolana. W końcu oprzytomniałam i wróciłam do mojego realnego życia. To jasne, że nie mam u niego szans. Na 99 % ma dziewczynę, a jeśli nawet nie, to czemu miałby się zainteresować mną? Nie widziałam w tym sensu. W pewnym momencie podszedł do okna i zajął miejsce koło mnie. Moje serce załomotało i starałam się nie zrobić nic głupiego. Spuściłam głowę w dół i patrzyłam na moje buty.
- Hej – nagle usłyszałam męski głos. Stwierdziłam, że dochodzi on z chłopaka, który stoi obok mnie. Rozglądnęłam się dookoła i niepewnie zapytałam:
- Do mnie mówisz?
- Wydaje mi się, że tak – odparł.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć, więc uśmiechnęłam się i odwróciłam głowę.
- Jeśli nie masz ochoty rozmawiać, to mogę dać ci swój numer na wypadek, gdybyś nie miała co robić. To co?
- Z czym?
- Z numerem.
- Ach tak. Wybacz, dzisiaj jakoś nie myślę za wiele.
Wyjęłam telefon z kieszeni i zapisałam numer, który mi podyktował. Nacisnęłam „zapisz nowy” i uświadomiłam sobie, że nie mam pojęcia, jak się nazywa. Popatrzyłam na niego wyczekująco, a on powiedział:
- Igor.
- A więc miło mi cię poznać Igor. Ja jestem Magda.
- A więc droga Magdo, miałabyś ochotę na małą przechadzkę po wyjściu z tego pojazdu?
Nie mogłam powstrzymać śmiechu.
- Pewnie, czemu nie – odparłam po chwili. – Tylko nie wiem, czy nie będę musiała zajść na chwilę do domu.
- To po ciebie przyjdę.
- Okej.
Autobus dojechał do naszej wsi i wkrótce zatrzymał się na przystanku. Wysiedliśmy z autobusu i pożegnaliśmy się na pół godziny. Odwróciłam się i poszłam w moją stronę. Nagle ktoś złapał mnie za rękę. To był Igor.
- Gdzie mam czekać? – zapytał.
- Najlepiej pod sklepem.
Uśmiechnął się i poszedł. Byłam w niebie. Musiałam kilkakrotnie uszczypnąć się w rękę, żeby sprawdzić, czy to nie sen. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Wyobrażałam sobie, że wyglądam jak idiotka, ale zupełnie się tym nie przejęłam.
Weszłam do domu. Podeszłam do lustra, aby sprawdzić, czy wyglądam choć po części przyzwoicie. Następnie poszłam do kuchni i zrobiłam sobie kanapki. Wciąż myślałam o jego cudnych włosach, oczach i w ogóle całości. Pieprzony ideał. Po około 25 minutach ponownie włożyłam buty. Znów podeszłam do lustra i pokazałam sobie kciuki w górę. Wyszłam z domu. Zastanawiałam się, czy już czeka. Nie chciałam wyjść na idiotkę, która przychodzi przed czasem. Spacerowałam w tą i z powrotem po moim chodniku, aż w końcu zdecydowałam się wyjść za bramkę. Szłam powoli, żeby nie dostać zawału. Bo w końcu nie co dzień umawia się z tobą taki chłopak. Przy sklepie stał on. Był zwrócony do mnie plecami. Stanęłam przed nim.
- O, jesteś wreszcie. Byłem pewny, że nadejdziesz stamtąd – pokazał palcem wskazującym skręt do mniejszego osiedla. – Gdzie idziemy?
- Może ty zaproponuj? Ja znam tylko jedno miejsce, ale mi się już przejadło.
- Możemy pójść nad jezioro.
Cudownie.
- Jasne, jestem za.
Ruszyliśmy w stronę plaży.
- Opowiedz mi coś o sobie – zaproponował.
- Od czego zacząć?
- Od czego chcesz – popatrzył na mnie i uśmiechnął się, a moje kolana już zupełnie mnie nie trzymały.
- Mam 16 lat, chodzę do gimnazjum 7. W wolnym czasie jeżdżę konno i śpiewam.
- No tak. Mogłem się domyślać, że masz 16 lat. Byłaś ze mną w grupie na zwiedzaniu LO 1 - Och, czyli jednak już wcześniej wiedział o moim istnieniu! – Poza tym, jeździłaś autobusem o tej samej godzinie co ja, w dniach testów.
- Tak. A może teraz ty coś o sobie powiesz?
- Interesuję się fotografią i pisaniem. Lubię grać na gitarze. Raczej unikam wychodzenia do miasta, ale dla ciebie mogę zrobić wyjątek – uśmiechnął się do mnie zalotnie.
Aha, pomyślałam, no life! Skąd ja to znam?
- Ja też raczej rzadko wychodzę. Czasem uda się moim koleżankom mnie wyciągnąć, ale to tak od święta.
Gdy doszliśmy nad jezioro, usiedliśmy na ławce. Rozmawialiśmy o wszystkim, kiedy nagle Igor zapytał:
- Oboje mieszkamy w tej wsi już bardzo długo, więc jak to możliwe, że się nie znamy?
- Dobre pytanie, ale niestety nie znam na nie odpowiedzi.
- Tyle razy próbowałem do ciebie podejść i się zapoznać i tyle razy stchórzyłem.
Własnym uszom nie wierzyłam! Zamurowało mnie, nie wiedziałam, co odpowiedzieć, więc się uśmiechnęłam i zapytałam:
- Naprawdę?
- Naprawdę. No, ale w końcu kolega mnie przekonał.
- A który to taki mądry?
- Adam.
- Powiem ci szczerze, że wiele mi to nie mówi.
- Blondyn, średniego wzrostu, ma taką trochę krzywą twarz.
- Ach.. To chyba wiem który. Oczy.
- Co oczy?
- Tak go moja siostra nazwała. Oczy. Takie przezwisko.
- A czemu akurat oczy?
- Bo ciągle się na nas patrzył.
- A mi jakie dałyście przezwisko?
- Pi… ee.. – zawahałam się. – Nie powiem ci.
- No, dawaj.
- Będziesz się śmiał.
- Nie będę.
- Ale ja wiem, że będziesz.
-Obiecuję, że nie.
Sama nie wiem, czemu tak szybko się przekonałam.
- Piękny.
- Słucham? – uśmiechnął się i o mało co się nie roześmiał.
- Eeejj.. Miałeś się nie śmiać!
- Ale ja się nie śmieję!
- To moja siostra wymyśla te wszystkie przezwiska. Jest jeszcze Wąska.
- A która to?
- Taka co mieszka koło takiej jakby starej stodoły.
Rozmawialiśmy jeszcze bardzo długo, a tematów do rozmów nam nie brakowało. Po około półtorej godzinie Igor powiedział:
- Wiesz, ja muszę się zbierać. Mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia, a rodzice się wściekną, jak wrócę do domu po 17.30.
- Ach, nie ma sprawy. Moja siostra powinna być już w domu.
- Odprowadzę cię.
Wstaliśmy i ruszyliśmy w stronę mojego domu. Kiedy ponownie znaleźliśmy się pod sklepem, nadszedł czas pożegnania.
- Cóż. Miło było cię poznać, Magda – powiedział.
- Mi również.
- Jedziesz jutro autobusem?
- Tak.
- W takim razie się spotkamy – przerwał, wziął głęboki oddech.. – Do jutra.
Pocałował mnie w policzek i odszedł w stronę przystanku.
 

 
Od dzisiaj na moim blogu będziecie mogli przeczytać opowiadanie. Taką jakby mini-książkę. Za każde błędy stylistyczne z góry przepraszam, gdyż mam tylko 14 lat. Życzcie mi powodzenia i mam nadzieję, że wam się spodoba

JEŚLI MACIE JAKIEKOLWIEK PYTANIA PISZCIE NA kimdlaciebiejestem@o2.pl lub na gg 38995883 (z rzadka jestem dostępna).